Szybko się męczysz? Paznokcie łamią się jak szalone, a włosy wypadają coraz szybciej? Źle śpisz? Nudzi Cię Twoja praca? Masz suchą skórę? A może doskwiera Ci ogólny ciężar istnienia? Szukając ratunku przy tych objawach w internecie jestem pewien, że w którymś momencie trafisz na informacje, obwiniające o wszystko działanie straszliwych toksyn. Wtedy wniosek nasuwa się jeden – albo zrobisz detox, dietę eliminacyjną, głodówkę, albo będzie tylko gorzej. Ale czy na pewno tak jest?

Dieta antytoksynowa

No właśnie, czy to, że wciąż chodzimy przemęczeni i doskwiera nam wiele innych bolączek to sprawka wszędzie czyhających toksyn… nie koniecznie! Zacznijmy od historii mojej współpracy z jedną z moich pacjentek.

Cudowne ozdrowienie

Dwa lata temu przyszła do mnie Pani Irena, która już podczas telefonicznego zapisu na wizytę poinformowała mnie, że praktycznie nic z jedzenia nie toleruje i potrzebuje pomocy, bo czuje się okropnie. Przygotowałem więc długi spis alergenów i przeczytałem dodatkową porcję nowych badań na temat zaawansowanych nietolerancji pokarmowych. Ba! Sprawdziłem nawet jak w tamtym momencie wyglądała oferta preparatów specjalnego przeznaczenia żywieniowego, gdyby trzeba było Panią Irenę dokarmiać różnymi specyfikami.

Na spotkaniu, faktycznie, biedna kobieta wyglądała jak cień człowieka. Szara, ziemista cera, mocno podkrążone oczy, drżące ręce. Opowiedziała mi o okropnym przemęczeniu, wzdęciach, zaparciach i bólu brzucha, kiedy jadła cokolwiek innego, niż jogurt i owoce. Sprawdzając badania, które dostałem, prawie złapałem się za głowę, bo wskazywały na skrajne wycieńczenie organizmu! Kiedy jednak przeanalizowaliśmy po kolei wszystkie alergeny z mojej listy, okazało się, że w sumie każdy z nich był dobrze tolerowany. Zostałem wtedy poproszony koniecznie o dietę – detox, żeby pozbyć się toksyn z organizmu i wyleczyć Panią Irenę, bo sama stosowała swój owocowy detoks już od roku i nic nie pomógł. Zaproponowałem jednak co innego – powolne zwiększanie porcji, które pacjentka zjadała i duże zwiększenie różnorodności i regularności diety. Już po miesiącu od wprowadzenia zmian, bóle brzucha, niestrawność, wycieńczenie przestały bardzo dokuczać. Po pół roku wspólnej pracy, naprzeciwko mnie w gabinecie siadała zdrowo wyglądająca, silna, wypoczęta i z dobrymi wynikami badań kobieta.

Dlaczego opisałem tę historię? Dlatego, że moja pacjentka popełniała podstawowe błędy dietetyczne, jednak szukając w internecie rozwiązań problemów, które tworzyła, wpadała w coraz większe tarapaty, aż do skraju wycieńczenia. Chciała oczyszczać organizm, a zamiast tego jeszcze bardziej go zatruwała. Do tego stopnia ograniczyła swoją dietę, że wszelkie dodatki powodowały dyskomfort i potrzebowała czasu, żeby wrócić do zwyczajnego odżywiania.

Potworne toksyny

No dobrze, mówimy o zatruwaniu organizmu, toksynach i innych strasznościach, ale czym właściwie są toksyny?

Ogólnie rzecz ujmując, są to takie substancje chemiczne, które wywołują negatywne skutki w organizmie. Mogą pochodzić z zewnątrz (aflatoksyny z pleśni, pestycydy, metale ciężkie, smog, metabolity leków i wiele innych), albo być produkowane przez organizm (np. słynne wolne rodniki). Niektóre zjadamy, niektóre wdychamy, inne wytwarzamy sami, jak się więc ich pozbyć? Na ratunek przychodzi moja recepta na detox! 😃


Jeśli masz dość dietetycznych naciągaczy i chcesz skonsultować się ze specjalistą, którego wiedza poparta jest wieloletnimi studiami, badaniami naukowymi i doświadczeniem, odezwij się do mnie lub zapisz na wizytę! 🙂
Kontakt do poradni dietetycznej dietetyczny.guru w Warszawie | dietetyk Marek Aleksander Przondo

 


Detox dietetycznego guru

1. WODA

Często powtarzam, że odpowiednio nawodniony organizm to wydajny organizm. Dlatego pierwszym, czego potrzebujemy jest dobre nawodnienie organizmu. Woda niezbędna jest do sprawnego działania organizmu człowieka i to dzięki niej zachodzi większość procesów metabolicznych. Kiedy jesteśmy odpowiednio nawodnieni nerki mają łatwiejszą pracę filtrując krew i wydalamy toksyny z moczem.

Ile wody dziennie wypijać?

Są na to różne wzory i przeliczniki. Najchętniej podaję prosty wzór – 30ml płynów na każdy kg masy ciała. Należy jednak pamiętać, że w lato i przy zwiększonym wysiłku fizycznym warto wypijać trochę więcej.

2. Regularność

Zauważyliście czasem, że bardzo łatwo wpadamy w rutynę i lubimy powtarzalność? Jesteśmy tak skonstruowani, żeby chętniej wybierać znane, łatwe, leniwe wyjścia. Tworzymy nawyki i lubimy je powtarzać. Badania stwierdzają, że to model działania naszego mózgu i dla zdrowia warto jest czasem rutynę przełamywać, żeby pobudzić się do myślenia. Czy zdajecie sobie jednak sprawę, że rutyna dotyczy także naszego żywienia? W tym przypadku trzeba ją rozważać na dwa sposoby.

Najpierw rutyna czasowa. Ta jest jak najbardziej wskazana. Regularne posiłki w podobnych godzinach bardzo dobrze działają na nasz organizm. To trochę jak z wypłatą, lubimy mieć ją na czas i nie rujnować sobie planów finansowych przez spóźnialskiego szefa. Tak samo gwarantuję, że nasze ciało lubi dostać na czas odpowiednią dawkę energii i móc ją wplanować w swoje działanie.

A co, jeśli długo nie będziemy nic jeść? Wtedy lubię mówić o stresowaniu organizmu. Bo głód to trochę stres! Jeśli jest krótki, nie będzie miał może wielkich skutków. Jeśli jednak przedłuży się, może nieźle namieszać i mocno aktywować nasze zakodowane mechanizmy przetrwania (oś podwzgórze-przysadka-nadnercza), zwalniając metabolizm, ale także pobudzając nas do działania – polowania na jedzenie. Wszystko to powodować będzie też zwiększoną produkcję wolnych rodników , czyli szczególny rodzaj stresu – stres oksydacyjny. Zanim jednak o tym, wróćmy do rutyny i jej drugiej formy.

3. Różnorodność

O tyle, o ile rutyna w regularności jedzenia jest pożądana, tak rutyna w tym co jemy już niekoniecznie. Tak, jak mózg potrzebuje nowości i różnorodności, tak i nasze organizmy potrzebują dostawać różne rodzaje pokarmów, żeby zachować zdrowie.

Jesteśmy bardzo złożoną formą życia i musimy dostarczać sobie bardzo wielu składników odżywczych, które wykorzystujemy do poprawnego funkcjonowania. Niektórych z nich nie potrafimy sami wytworzyć, a są niezbędne do życia w zdrowiu. Dlatego tak ważne jest różnorodne jedzenie. Nie istnieje niestety produkt spożywczy zawierający wszystkie niezbędne składniki. No dobrze, ale co ma różnorodność diety do detoksu?

Po pierwsze, kiedy nie ma niezbędnych do funkcjonowania składników pokarmowych, a organizm jest w stanie sam je wytworzyć, będzie to robił. Nie jest to jednak bardzo wydajny proces, bo to oczywiste, że lepiej jest dostać gotowy produkt, niż kombinować jego recepturę z innych składników. Co gorsza, podczas samodzielnego produkowania takich składników, produkujemy też sporo zbędnych metabolitów i wolnych rodników – czyli toksyn.

Po drugie, trzeba wiedzieć, że każdy antyoksydant, czyli substancja niszcząca wolne rodniki, sam po zużyciu staje się wolnym rodnikiem. Wtedy potrzeba kolejnego antyoksydantu! Brzmi skomplikowanie, ale już wyjaśniam.

4. Antyoksydanty

Zacznijmy od wolnych rodników – czym są. Są to cząsteczki tlenu, które po wykorzystaniu w różnych procesach, zostają pozbawione jednego elektronu. Jak to w przyrodzie bywa, nic zginąć nie może, więc nasi bohaterowie zaczynają rozglądać się za nowym elektronem i podkradają go innym cząsteczkom lub atomom, zaburzając ich funkcjonowanie. Z pozoru niegroźna zabawa zmienia się w prawdziwą bitwę, kiedy takich wolnych rozrabiających cząsteczek robi się za dużo (stres, głód, ciężkie treningi, itd.). Wtedy zostaje zaburzona równowaga i zaczynają się problemy z nadmierną ilością toksyn.

Na ratunek przychodzą antyoksydanty, czyli przeciwutleniacze. Najsilniejszymi z nich są witaminy z grupy A (w tym karotenoidy), E i C oraz na przykład selen. Oddają one rodnikom tlenowym brakujący elektron, uspokajając je, jednak kosztem tego, same stają się wolnymi rodnikami. Mają mniej niszczycielskie usposobienie, jednak potrzeba kolejnych antyoksydantów, żeby je naprawić.

Dlatego właśnie wybieranie różnorodnych pokarmów, bogatych w wiele antyoksydantów, pozwala na zachowanie równowagi w organizmie i zmniejszenie stresu oksydacyjnego, a co za tym idzie – detoks!

Głodówka i inne cuda

Głodówki to temat rzeka. Mogą być całkowite lub częściowe. Mogą trwać 1 dzień, a nawet kilka. Czy jednak warto?

Badania pokazują, że 1 dzień głodówki może wpływać pozytywnie na sprawność i wytrzymałość sportowców wyczynowych. Ma to miejsce ze względu na aktywację naszych mechanizmów obronnych w czasie głodu – trzeba być sprawnym, żeby upolować jedzenie. Długotrwała głodówka już tak nie działa.

Nie ma natomiast wiarygodnych badań na temat oczyszczania organizmu przez głodowanie. Przede wszystkim – z czego chcielibyśmy się oczyścić? Jeśli z wolnych rodników, to niestety możemy osiągnąć efekt odwrotny. Jeśli ze zbędnych metabolitów, to możemy przez głód wytworzyć ich więcej. Jeśli ze „złogów”, to najpierw poczytajmy, czym owe złogi mogą w ogóle być i czy nie wystarczy lewatywa. 😉 Ja w każdym razie w głodówki nie uwierzę, póki nie zobaczę rzetelnych badań na ten temat. Ale nie tych na sportowcach i nie tych, gdzie we wnioskach opowiada się o lepszym nastroju, jako głównym walorze głodówek, bo to także element przetrwania. Wyobrażacie sobie polować na jedzenie ze złym humorem? Nasze ciało też nie, więc go nam poprawia hormonalnie. 😃

A tutaj też ciekawostka. Zdarzyło Wam się tak długo nie jeść, że nie czuliście już nawet głodu? Mam nadzieję, że niezbyt często, ale to też element przetrwania. Silny głód dekoncentrowałby Was podczas polowania, więc zostaje wyciszany hormonalnie! Czy to nie jest niesamowite, że w dzisiejszych czasach, kiedy półki sklepowe uginają się od jedzenia, nasze ciało nadal myśli o nas jak o myśliwych? 😀

Popularnym detoksem są diety warzywne, owocowe i sokowe. Wprawdzie są one bogate w antyoksydanty, witaminy i minerały, ale niestety nie dostarczają dużo białka i tłuszczy. To także po czasie stanie się stresem dla organizmu, choćby z powodu głodu. W dodatku owoce zawierają dużo cukru, więc nie dość, że nie nakarmimy naszego ciała porządnie, to jeszcze zalejemy je falą słodyczy. To nie brzmi na bardzo racjonalne wyjście. 😉

Podsumowanie

Jak widać pewnie z powyższego artykułu, przepis na detoks dietetycznego guru to zdrowa, różnorodna dieta i dobre nawodnienie. Niestety lubimy elementy magiczne i choćby nie miały one póki co racjonalnych wytłumaczeń, a nawet wiadomo było, że szkodzą, niektórzy będą po nie sięgać.

Zachęcam więc do detoksu poprzez zdrowe jedzenie i picie płynów, dodanie do tego dobrego snu i umiarkowanej aktywności fizycznej, a gwarantuję, że jak Pani Irena, o której wspomniałem na początku, poczujecie się znacznie zdrowiej.

Jedz dobrze, czuj się lepiej!

Kontakt do poradni dietetycznej dietetyczny.guru w Warszawie | dietetyk Marek Aleksander Przondo

 

Leave a comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *